niedziela, 6 kwietnia 2008

SPDX Contest 2008

I juz po zawodach...

Poniewaz nie mam anten w mieszkaniu musialem znalezc jakies sensowne miejsce, z ktorego dalo by sie popracowac. Poniewaz pogoda wydawala sie malo stabilna zdecydowalem, ze miejsce powinno miec dach! Jedyne takie miesce z dobrymi warunkami antenowymi i wymaganym dachem to pewna drewniana wieza widokowa odkryta kilka tygodni temu. Co prawda jeszcze jej nie wyprobowalem pod katem radiowym ale to bedzie ten pierwszy raz...

I to byl blad. Tzn nie wieza byla bledem tylko wyprobowywanie jej wlasnie teraz. W pierwszy dzien zawodow zabralem mnostwo sprzetu (dwie duze walizki - jedna w wozku do zakupow a jedna w lapce, plecak, rozkladana antena buddipole na plecach) i wtaszczylem to wszystko na gore - bynajmniej nie na wieze - wieza jest na gorze, na ktora nie mozna wjechac samochodem. Najpierw wciagnalem to wszystko na gore a potem po trochu wnioslem na wieze...

Pierwsze proby na buddipolu - conieco slychac, tzn. ja slysze mnie nie.. Jakos nie moglem sie nikogo dowolac. Wyciagnalem wiec "kawal drutu" i spuscilem na dol.

Po dostrojeniu udalo sie zrobic kilka pierwszych lacznosci. W sumie tego dnia zrobilem 9 QSO z Polska. Kiedy zaczelo sie sciemniac zwinalem sprzet i "zataszczylem" do samochodu. Musialem ciekawie wygladac z plecakiem, walizka, wozkiem na zakupy (z pokrywka w kwiatki) i futeralem na niewiadomo co (antene) w srodku lasu...

Nastepnego dnia - pada deszcz. Zapakowalem znacznie mniej sprzetu (dwa akumulatory zamiast trzech, tylko longwire, jedno radio (bez FT817) i bez przelacznika antenowego). W sumie jeden plecak i walizka (plus maly akumulator w lapke). Zaledwie wyjechalem z Zurichu deszcz zamienil sie w snieg a dokladniej w sniezyce. Podejscie na gore bylo znacznie latwiejsze (mniej sprzetu) za to po kostki w sniegu. Wypatrywalem sladow niedzwiedzi i Yeti ale na szczescie akurat przebywali gdzies indziej :))

Po wdrapaniu sie na wieze - tragedia - pelno sniegu a poniewaz na gorze wieje znacznie mocniej niz na dole - praktycznie nie ma sie gdzie przed nim schowac (ja to pol biedy ale po kilku chwilach radio bylo biale a to na zdrowie mu raczej nie wyjdzie). Musialem sie poddac - zdecydowalem, ze zmienie taktyke i bede pracowal z samochodu (mam taki swoj specjalny parking pod Zurichem). Zlazac z wiezy przypomnialem sobie jednak, ze obok znajduje sie niewielki domek z dachem i oknami. Okazalo sie to strzalem w dziesiate - w domku bylo znacznie mniej sniegu i dalo sie tam spokojnie rozlazyc sprzet. Antena taka sama jak poprzednio - drut z wiezy na ziemie ino teraz zasilana z dolu. Tego dnia musialem wdrapac sie na wieze 4 razy - raz zeby sie przekonac ze nie da sie z niej pracowac, drugi raz zeby powiesic antene, trzeci raz zeby wyzej powiesic antene i czwarty raz zeby antene zdjac... Teraz ledwo sie moge ruszac i juz sie boje co bedzie jutro.
Akumulatorow starczylo na 3h pracy (liczylem na jakies 6..7h) Moze to i dobrze bo bylem juz tak zmarzniety, ze i tak mialem dosc. W sumie w zawodach zrobilem 32 lacznosci (z czego 30 na 7MHz) co niewatpliwie jest wynikiem tragicznym (slyszalem stacje podajace raport 59930). Liczylem na 100..150.. W przyszlym roku bedzie lepiej. Co bylo bardzo fajne - bylem bardzo symatycznie przyjmowany przez stacje polskie bo pracowalem spod szwajcarskiego znaku HB9EGA/p no i niezle mowilem po polsku :)) To bylo naprawde mile. Slyszalem sporo podobnych stacji - pracujacych z najrozniejszych krajow po polsku. Sporo zagranicznych stacji na te okazje uzywalo kiku poslkich zwrotow jak powodzenia czy dziekuje - tez bardzo sympatycznie. Fajnie jest porozmawiac na pasmach po Polsku - w sumie nieczesto mam na to okazje - na 3.5 nie slychac, 7 jest waskie i okupowane przez stacje wloskie, 14 - nie sluchac - za blisko a 21 i 28 przewaznie sa zamkniete (dno cyklu slonecznego). Wiec 30 lacznosci z Polska w ciagu dwoch dni to nie lada wydarzenie. Szkoda, ze na nastepne trzeba bedzie czekac okragly rok.

Zdjecia z tegorocznego SP DX Contest: Link do zdjec..

73!

Brak komentarzy: